Męczący weekend Marty – Marta zdobywa kolejne uprawnienia

Weekend od 26-ego do 28-ego października był szczególnie męczący dla Marty.
Zdobywała kolejne uprawnienia.
Przez całe 3 dni kończyła kurs.
Od piątku rano do niedzieli wieczór.

Ze względu na kurs, Marta uprzedziła przyjaciół, że w ten weekend nie będzie mogła wyjść do widzenie.
Nikt nie planował więc wizyty w niedzielę.

Przez trzy dni Marta prowadziła zajęcia, które były oceniane.
Teraz zdobyła uprawnienia i będzie prowadzić sama zajęcia ze współwięźniarkami.
Na jaki temat?
„Jak sobie radzić z przemocą i jak unikać przemocy w więzieniu”

Miło nam zauważyć, że władze więzienia w Dochas Centre, mimowolnie potwierdzają w ten sposób, że Marta jest daleka od stosowania przemocy.
Takiego tematu dla współwięźniarek nie mógłby prowadzić ktoś, kto miałby problem z przemocą.
Przy bliższym poznaniu, osoby, które mają kontakt z Martą przekonują się, że niemożliwe jest, aby Marta kiedykolwiek stosowała wobec kogokolwiek jakąś przemoc.

„jak sobie radzić i jak unikać?”…

Czy jest jakaś bardziej aktywna osoba w więzieniu w Dochas Centre?

14 myśli nt. „Męczący weekend Marty – Marta zdobywa kolejne uprawnienia

  1. Tak,to musiało być bardzo męczące…My mamy takie coś codziennie w swoich pracach,wracamy do domu i sie opiekujemy mieszkańcami,gotujemy,sprzatamy,robimy zakupy itd.,itd., Droga rodzino,tej Pani,nie mnie na szczęście oceniać jednak oni się nie pomylili,nawet odwołania nic nie dają.Czytam Państwa publikacje i jestem wręcz zazenowana stwierdzeniem,BO TO POLKA !!!!! I ZE W IRLANDII JEST TAK ŹLE,I DYSKRYMINUJA ! Więc po co Pani siostra tam wracala ponownie…Pani siostra nie jest cierpinnennica,wyrok jest taki,ze zabila człowieka.Nie oczekuje od Państwa obiektywizmu,to jest Państwa córka,siostra,koleżanka…Jednak mnie przekonała jeden rzecz na niekorzyść tej Pani,ze sklamala w zeznaniach ,ze ofiara wsiadla pod jej domem,podczas gdy prawda była inna…Sklamala.Więc ukrywała COŚ…I jeszcze te usprawiwdliwienia,ze po tylu latach w tym kraju oskarzona nie znala dobrze języka..Z calym szacunkiem,ale ta Pani musiala znac dobrze jezyk,skoro pracowala jako kelnerka i musiala znac go bardzo dobrze.Sądzę,ze nie macie Państwo szans,bo najpierw trzeba byłoby zmienić wyrok…I dowieść,ze sąd w Irlandii się pomylił.Nie udało się to,bo się nie pomylił.I tak ta Pani ma dużo szczęścia…W Polsce miałaby szanse ubiegać się o wcześniejsze wyjście po 25 latach,W Irlandii tylko po 18 z wyrokiem dozywocia.To jest kpina! Więc to nie jest dożywocie…Niech Pani siostra pracuje na przyszłość,te Kursy pomogą jej w wyjściu za 16 lat…

    • Dziękujemy za szczerość.
      Pani wypowiedzi są bardzo potrzebne, pomagają nam w ocenie, w którym miejscu jesteśmy z przekazem informacji.
      Na szczęście nie miała Pani „przyjemności” zetknięcia się z wymiarem „sprawiedliwości” w Irlandii. Nas to kiedyś też nie interesowało. Odkąd zajęliśmy się sprawą Marty pojęcie „wyroku przed procesem” w Irlandii stało się dla nas „normą” w Irlandii (o ile można użyć tego słowa).
      Rzeczywiście Marta nie powinna wracać, ale czuła się niewinna i nigdy nie przypuszczała, że tak będzie wyglądała „sprawiedliwość po irlandzku”.
      Nie skłamała w zeznaniach…
      I nikogo nie zabiła…
      Co do szczęścia. Jesteśmy szczęśliwi z jednego powodu: ŻE MARTA ŻYJE. To CUD, że z tego wyszła z życiem. Cieszymy się, że nie odwiedzamy Marty na cmentarzu. Bardzo współczujemy, że pasażer utonął.

      • Dziękuję za Pani komentarz.Tylko Pani siostra wie jak było naprawdę…Wbrew temu gdzie jest,może się wydarzyć dla Pani Marty wiele dobrego(może skończyć maturę,później jakieś studia),kto wie może zostanie terapeutą,prawnikiem,czy psychologiem…Po opuszczenia więzienia może będzie pomagac
        Innym.I wbrew temu miejscu i sytuacji w której się znalazła odnajdzie sens swojego dalszego życia.Jeśli faktycznie tego nie zrobiła,to szczerze współczuje i jeśli faktycznie jest niewinna to jak prawda zawsze,ale to zawsze wyjdzie na jaw i zwycięży…Będę oglądać reportarz u Pani Jaworowicz,i jeśli chodzi O Pania,siostre jestem pełna szacunku jak bardzo Pani walczy I się nie poddaje…Jeśli Pani siostra jest niewinna,życzę pomyslnie zakończenia tej naprawdę przykrej sprawy dla Pani Marty,i waszej całej rodziny.

        • Bardzo Pani dziękujemy.
          Marta zawsze pomagała i pomaga innym. Taką ma naturę. Nikogo nigdy by nie skrzywdziła.
          W więzieniu dużo się uczy. Cała ta sytuacja bardzo ją zmieniła.
          Ale koszmary zostają.
          Nawet po wyjściu na wolność będzie potrzebowała dużo czasu, żeby nauczyć się radzić sobie z przeszłością.
          Ale na pewno będzie pomagać innym.

    • Kończymy zestawienie wszystkich nieprawidłowości w sprawie Marty. Wstępnie zaplanowaliśmy, że będzie ich 9. Obecnie doszliśmy już do 24 i dalej uzupełniamy.
      Zapraszamy do podzielenia się swoja opinią po wpisie na ten temat.

    • Ma Pani wiele powodów do zadowolenia. „Męczy się” Pani dla innych.
      Marta bardzo chciałaby się tak „męczyć” jak Pani.
      Użyliśmy słowa „męczący”, bo Marta użyła takiego słowa.
      To był po prostu trudny i ciężki dla niej weekend. W całości. Prowadziła przez trzy dni szkolenia dla współwięźniarek i przez trzy dni była oceniana, jak to robi. Samo to już jest stresujące i wyczerpujące…

      • Proszę mi wybaczyć te slowa,po prostu źle zrozumiałam tytuł i byłam uszczypliwa ze zwykłej ludzkiej głupoty
        Rozumiem,teraz co miała Pani na myśli pisząc „meczacy”…Po przemysleniu,życzę Pani siostrze wielu takich męczących dni,wtedy choc na chwilę będzie mogła nie myśleć o swojej sytuacji.Jeśli kogokolwiek moja wypowiedz urazila,przepraszam.

        • Bardzo dziękujemy za te słowa.
          Doceniamy Pani szczerość i wrażliwość.
          Oczywiście, że się nie gniewamy.
          Dla nas przykre jest to, ze Marta przebywa w takim miejscu już ponad dwa lata i nie wiadomo ile jeszcze tam zostanie.
          Chcemy teraz się skoncentrować, aby mogła wyjść jak najszybciej na wolność.
          O naszym zmęczeniu nawet nie mówimy

  2. No jasne zeby pracowac jako kelnerka w Irladii to trzeba mowic I pisac biegle po angielsku. A najlepiej to miec skonczony Uniwersytet I kilka certyfikatow. Tak Marta planowala wieczorami zabojstwa I wpadla na genialny pomysl ze zabije kolege wjezdzajac do lodowatej wody. Gdzie aby pozbyc sie Casaby wystarczyloby pojsc na policje. Oczywiscie od razu zalozyla ze jej nic sie stanie, NIE dostsnie szoku termicznego, nie polamiee sobie kregoslupa albo NIE wpadnie w spiaczke (tak moglo sie skonczyc).. Wiedziala ze w tym wypadku ztinie tylko Casaba. Ten wyrok to jakas masakra. A Marcie zycze szybkiego powrotu na wolnosc.

  3. Czy może Pani wyjaśnić, dlaczego Marta zeznała ze Csaba wsiadł pod jej domem?
    Nie wierze w wersje zabójstwa w taki sposób, jednak ten element myśle ze bardzo Marcie zaszkodził. Ciekawa jestem dlaczego tak mówiła.

    • Jeśli chodzi o zeznanie, że CSABA wsiadł pod Marty domem, jest to zwykła nieścisłość, bowiem było to zeznanie Marty przyjaciela, który był z Martą na komisariacie podczas nie nagrywanych zeznań. W tym czasie gdy wydarzył się wypadek ten człowiek był w domu (wspólnie mieszkając z Martą) i to było jedynie Jego przypuszczenie, bo w tym momencie był w swoim pokoju na górze. Jednak Garda (podobnie jak inne zeznania) potraktowała niedbale, ujmując ten fakt jako zeznanie Marty. Oczywiście nie wszystko jest niedbałe ale jest to jeden z ważnych elementów, który już wstępnie został wyjaśniony a prawdopobnie jescze przed sądem Europejskim bedą rozstrzygane inne szczegóły, łącznie z tym „gdzie CSABA wsiadł do auta.”

    • Przed chwilą rozmawialiśmy jeszcze raz z przyjacielem Marty. To były jego słowa, nie Marty. On tak myślał, ze Csaba wsiadł do Marty samochodu koło jej domu. Myślał, ze Csaba „czatował” jak to miał w zwyczaju, koło domu Marty.
      Rzeczywiście mogło to zaszkodzić Marcie. Garda wykorzystała to jako pretekst, do twierdzenia, że Marta kłamie.
      Ciekawe są zeznania pielęgniarki, która nie była w wodzie, nie walczyła o życie, nie była w hipotermii, a pomyliła Victora z Csabą. I nikt nie mówi, że kłamie

    • Marta walczyła z wodą o życie o godzinie 6 rano.
      Karetka zabrała ją do szpitala. Lekko „ogrzana” zostaje wypisana o godzinie 14.
      Dostaje propozycję „nie do odrzucenia” od Gardy: albo zeznaje i może później pójść do domu, albo zostaje zamknięta (nie powiedziano jej, że może być zamknięta tylko na 24 godziny).
      O godzinie 15 zostaje przewieziona na Posterunek Gardy w Arklow razem z przyjacielem, który służy za tłumacza i Marta zeznaje.
      Jest w takim stanie, że jej przyjaciel ma problemy, żeby ją zrozumieć.
      W tym momencie jest w szoku pourazowym i hipotermii.
      Nie wszystko pamięta, nie wszystko sobie uświadamia. Nie wszystko prostuje…Jest 8 (osiem!) godzin po wypadku…

  4. Moze niedomowienie jesli chodzi bariere jezykowa, stres przy zeznawaniu. Wg mnie ten wyrok to jakas abstrakcja. Zwlaszcza ze z tego co mi wiadomo to Marta nawet NIE byla swiadoma tego ze zostal jej postawiony zarzut morderstwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *