„Kim był dla mnie? – …jeździ za mną dosłownie wszędzie…Nie miałam pojęcia jak on to robi. Pomyślałam, że mam GPS w samochodzie” – dwudziesty fragment książki Marty

„Kim był dla mnie? – Moje koleżanki zaczęły mieć problemy ze swoimi mężami…Nigdy w życiu nie spotkała mnie taka sytuacja lub osoba jak On” – dziewiętnasty fragment książki Marty

Irlandia doszukuje się u Marty choroby i chce ją leczyć! – NIE MA ZGODY na dalsze badania.

1 maja. W Polsce Święto i rocznica wejścia Polski do Unii Europejskiej.
To miał być spokojny dzień. Ale nie dla Marty i jej rodziny.
Rano Marcie pozwolono tylko na umycie zębów i na czczo zafundowano jej badania w pobliskim szpitalu.
Rodzina dowiedziała się, że Martę rano zabrano na badania.
Siostra zadzwoniła do Polskiej Ambasady. Ale Polska Ambasada nie pracowała. Nie miało sensu dzwonienie na telefon alarmowy Polskiej Ambasady w Dublinie, bo jest to tylko „telefon zaufania”. Można sobie pogadać i jest się raz przychylniej, a raz mniej przychylnie wysłuchanym. „Proszę napisać maila” – najczęstszy tekst. I żadna praktyczna pomoc z tego nie wynika.
Pozostawało więc tylko czekanie na telefon od Marty.
I zadzwoniła.
Pół roku temu Marta powiedziała o swoich dolegliwościach. Siostra wtedy przesłała Marcie lekarstwa, ale nie zostały Marcie dostarczone.
Zamiast tego Marcie 1 maja, po pół roku czekania, zafundowano badanie w pobliskim szpitalu. Przewieziono ją bez kajdanek, samochodem (pomimo niewielkiej odległości – praktycznie przejście przez ulicę), w obstawie dwojga funkcjonariuszy więziennych: kobiety i mężczyzny.

To był pierwszy raz, kiedy Marta opuściła mury więzienia od 3 lat. Pierwszy raz od 3 lat widziała niebo bez krat (w więzieniu nawet nad dziedzińcem rozpostarta jest siatka, aby nie przepuszczać „przesyłek z nieba”, wystrzeliwanych nad budynkami z proc).
Marta ocenia, że wszyscy byli bardzo uprzejmi, a lekarz stwarzał wrażenie zaskoczonego.
W trakcie badań informowano Martę, że należy przeprowadzić następne badanie, a później leczenie. W trakcie leczenia, Marcie mogłyby wypaść włosy.

Co o tym myśleć?
Jeżeli ktoś 99 razy wyrządził nam krzywdę. I zawsze robił to „z uśmiechem”, „uprzejmie” i „dla naszego dobra”. Czy teraz można mu uwierzyć, że ten jeden raz ma szczere intencje?
Tego nie wiemy. I nie chcemy sprawdzać.
Ryzyko jest zbyt duże.
NIE UFAMY IRLANDII.
W sprawie Marty Herdy nic nie było fair. Na żadnym etapie.
Nie było nic fair w śledztwie, w mediach irlandzkich, w Sądach i w więzieniu.
W więzieniu Marta nadal doświadcza dyskryminacji.
I jak tu teraz wierzyć w dobre intencje Irlandii?

Rodzina Marty Herdy stanowczo sprzeciwia się jakimkolwiek dodatkowym, poza proceduralnymi, badaniom Marty. Jest to wspólne stanowisko Marty i jej rodziny.
Wyrażamy zarazem nasze zdziwienie, że nikt Marty nie pytał o zgodę na te badania i że nie musiała wyrazić takiej zgody na piśmie.
W każdym cywilizowanym kraju europejskim, nie przeprowadzono by jakichkolwiek badań bez pisemnej zgody pacjenta.
Marta ma dalej swoje Prawa, Prawa Człowieka.
A Irlandia dalej, robi sobie co chce.

Irlandio, chcesz pomóc Marcie?
Przekaż jej lekarstwa przesłane przez siostrę.
A najlepszym lekarstwem…byłoby zwrócenie Marcie WOLNOŚCI…

Szczególnie polecane

Marta Herda zza krat rzuca wyzwanie Fergusowi O’Brienowi: „Razem poddajmy się badaniu wykrywaczem kłamstw”

 

Prawdziwa przyjaźń – teraz Marta zza krat wspiera swoją przyjaciółkę Kasię

W zeszłym tygodniu, w poniedziałek Marta nie zadzwoniła do nikogo z rodziny.
Rodzina zaczęła się martwić, czy coś się stało.
I stało się…
Ale nie u Marty…

Okazało się, że prawdziwa przyjaciółka Marty – Kasia – znalazła się w potrzebie.
Bardzo potrzebowała ciepłych słów i wsparcia.
Pierwszą osobą, która bardzo chciała jej pomóc i bardzo się martwiła, była…Marta…
…zza krat…z daleka…

Przez cały tydzień Marta dzwoniła do rodziny bardzo rzadko.
Cały czas dzwoniła do Kasi.
Chociaż tymi krótkimi, sześciominutowymi rozmowami dodawała Kasi otuchy.

Wszyscy życzyliśmy Kasi bardzo dobrze i bardzo się martwiliśmy.
Bardzo się cieszymy, że prawdopodobnie jest już wszystko w porządku…o ile tak można powiedzieć…

Nic nie zniszczy prawdziwej przyjaźni…
Zawsze POMAGAJ innym, bo jak sam się znajdziesz w potrzebie, pomoc może do Ciebie wrócić z najmniej spodziewanej strony…
A czasami nie trzeba dużo, aby skutecznie pomóc…

Szczególnie polecane

Fragment podziękowania Marty – 7 kwietnia 2019 roku

Marta bardzo serdecznie dziękuje Posłowi Liroyowi za wsparcie

Już pierwszego dnia, w którym ukazał się krótki filmik Posła na Sejm RP Piotra Liroya-Marca, Marta poprosiła rodzinę o odtworzenie jej tego filmiku.
Chociaż niezbyt wyraźnie, ale usłyszała go w krótkiej rozmowie telefonicznej z rodziną.
W ciągu następnych dni również prosiła o odtworzenie.

Marta poprosiła rodzinę o przekazanie Posłowi Liroyowi serdecznych podziękowań.
Marta bardzo serdecznie dziękuje za wszelkie wsparcie, którego udziela Poseł Liroy.
Marta docenia też to, że Poseł, który kandyduje do Parlamentu Europejskiego znalazł czas na nagranie krótkiego filmu.

Marta podziękuje też Posłowi Liroyowi  osobiście przy pierwszej nadarzającej się okazji. Może podczas kolejnej rozmowy telefonicznej, a może osobiście.

Do podziękowań przyłącza się rodzina Marty.
Dodatkowo rodzina pragnie serdecznie podziękować posłowi Liroyowi za dodanie Marcie otuchy we wcześniejszej rozmowie telefonicznej.
Zapamiętamy słowa wypowiedziane przez Posła do Marty: „Przyzwyczajaj się do polskiego jedzenia”.
Dziękujemy.

„Kim był dla mnie? – Pewnego dnia w pracy przeprosił mnie za swoje zachowanie…” – osiemnasty fragment książki Marty

MY dotrzymujemy słowa – Dziękujemy Pani Governor Mary O’Connor

Piękne zdjęcie. Trzy piękne kobiety. Matka i dwie córki. Wszyscy uśmiechnięci.
Na pozór – szczęśliwi. Lub inaczej – szczęśliwi chwilą.
Nikt kto by spojrzał, pewnie by nie przypuszczał, że to zdjęcie zostało zrobione w więzieniu.
W Dochas Centre, w Dublinie, w Irlandii.

Trzy kobiety obejmujące się nawzajem.
Marta w środku tego zdjęcia.
W czarnej koszulce z dużym logo Irish Red Cross na piersi.

23 października 2018 roku Marta otrzymała certyfikat Międzynarodowego Wolontariusza Red Cross.
Po uroczystości jedna z obecnych reporterek podeszła do Marty i jej rodziny i zapytała, czy mogłaby zrobić zdjęcie. Podeszła tylko do nich.
Uzgodniła to z Panią Governor Mary O’Connor.
Zrobiła zdjęcie trzem kobietom, które cały czas się do siebie przytulały.

Pani Governor Mary O’Connor powiedziała, ze Marta otrzyma to zdjęcie i będzie mogła przekazać rodzinie, o ile nie zostanie ono udostępnione w internecie.

W ostatnim liście, rodzina Marty otrzymała to specjalne zdjęcie.
Nie ważne czy się zgadzamy z tym zakazem czy nie, czy uważamy ten zakaz za słuszny czy nie:
MY DOTRZYMUJEMY SŁOWA.
Dziękujemy Pani Governor Mary O’Connor 

W tym samym liście, Marta dołączyła mały cukierek w kształcie serduszka:
„YOU’RE MINE”

„Kim był dla mnie? – Rozmowa z bratem pomogła. Było spokojnie przez tydzień…” – siedemnasty fragment książki Marty