Prezenty wykonane przez Martę dla dzieci siostry

„Życzę Tobie i Twoim bliskim…”

Trochę przewidzieliśmy problemy z wysyłką życzeń od Marty dla rodziny i osób jej bliskich.
Po prostu, po tych kilku latach, nie spodziewamy się niczego dobrego po irlandzkiej służbie więziennej.
(Jeżeli coś dobrego się zdarzy, to oczywiście zauważymy i podziękujemy)

Przewidując, poprosiliśmy Martę, aby, zaraz po wysłaniu zrobiła listę osób, do których wysyła.
Teraz publikujemy tę listę Marty.

Magda… / Władysław…
Trevor i Sue / Dora… (Floryda)
Ciocia Marysia z rodziną
Żaba z Rodziną / Magda…
Mama i Krzyś z rodziną + …
Tato + Renata / Łacuś i Emilia
Paddy / Beata Pytel
Wam kartkę i niespodziankę.
Mama Daniela + Rodzina Buśki
Martyna Aftyka / Marcin Gromiec
Krysia / Siobhan (…)
Jennifer (pani co tu była)
Aśka + Rodzina (Daniela Buśki siostra)

Jagoda i Radek (znajomi z Francji) Tomasz…
Dagmara
Kaśka … i Daniel Buśka
Mariusz / Alicja… (kartka)
Rafał 2x
David (…)
Konrad Łakomy (… z Lublina)
Agnieszka…

Maciej…
Bernadett (pani co tu była)
Aurela

Marta z mamą, siostrą i Figą – Arklow, 2016

„Jestem z Wami całym serduszkiem. Kocham wszystkich. Tęsknię…” – życzenia od Marty

Marta bardzo chciała dostać w dniu dzisiejszym dodatkowy telefon, ale się nie udało.
Zadzwoniła więc z życzeniami do mamy.
Później wykonała telefon do siostry.
Niestety, nie mogła wykonać już żadnego dodatkowego telefonu.
Bardzo chciała zadzwonić do przyjaciół.
Poprosiła więc o przekazanie najserdeczniejszych życzeń od niej.
Dla wszystkich.
Ale szczególnie dla najbliższych jej przyjaciół i ich rodzin:
dla Kasi, dla Mariusza, dla Rafała, dla Krysi, dla Tomasza.
Jest ze wszystkimi.
Myśli o wszystkich.
Wyobraża sobie wszystkich jak siedzą całymi rodzinami przy wigilijnych stołach.

„Jestem z Wami całym serduszkiem.
Kocham Wszystkich.
Tęsknię.
Dziękuję za wsparcie.
Życzę prawdziwej miłości i ciepła.
I zdrowia, bo zdrowie jest najważniejsze.”

A sama Marta:
dzisiaj jest święto:
blok jest wcześniej zamykany.
Na Martę czekają odłożone na tę chwilę cukierki, czeka kawa i popcorn.
Wczoraj Marta uszyła sobie pierwszy raz spodnie.
Spodnie jeansowe, tzw. „szwedy”.
Jutro je skróci i będzie w nich chodzić…

Mama i siostra u Marty (cz.2) – 23 październik 2018r. – Marta otrzymuje certyfikat Międzynarodowego Wolontariusza RED CROSS

„Wtorek był dniem, w którym pierwsze dwie godziny wizyty spędziłyśmy wtulone jak zawsze i rozmowa na niekończące się tematy…

Kolejne wejście na sale widzeń rozpoczęło się powitaniem przez Panią Governor wszystkich obecnych osób, wśród których byli między innymi nauczyciele oraz przedstawiciele Międzynarodowej Organizacji RED CROSS.
Spotkanie miało na celu przybliżenie idei promowania i pracy tej organizacji oraz pokaz pierwszej pomocy przeprowadzony przez Martę i inną kobietę.
Na tym spotkaniu zostały wręczone certyfikaty 4 osobom, jako Międzynarodowym Wolontariuszkom RED CROSS, w tym Marcie.

Potem jako niespodzianka – wystąpiły kobiety, które przy gitarze zaśpiewały 3 piosenki. Ten element był dla nas najbardziej wzruszający…
Łzy lały się bez opamiętania … gdy słyszałyśmy słowa o siostrze, mamie, o tym, że „kiedyś odlecę stąd…”
Na samo wspomnienie oczy już mokre od wzruszenia…

Potem były gratulacje, podziękowania, przytulenia, słowa otuchy na przyszłość…
I miły ostatni element – wspólnie wypita kawa z ciastem.
Oddałyśmy z mamą Marcie swoje porcje, żeby miała coś słodkiego na potem… bo co innego mogłyśmy zrobić…
Potem już ciężkie rozstanie… Bardzo dużo emocji, wciąż za mało wspólnie spędzonego czasu, za mało, za krótko…

To było nasze ostatnie spotkanie prawie rozerwane dłonie i serca…
Kiedy znowu się spotkamy??? Nie wiemy…”

Mama i siostra u Marty – 21 do 23 października 2018 r. – część 1

„Wizyta u Marty: 21 października – 23 października 2018 r.

Niedzielne spotkanie po kilku miesiącach (od kwietnia) rozpoczęło się łzami ze wzruszenia. Emocje wzięły górę tak mocno, że jedyne co mogłyśmy zrobić to łykać gorzkie łzy bez możliwości wydobycia z siebie choćby słowa…
Patrzyłyśmy jedynie na Martę a Marta na nas i ściskałyśmy mocno wzajemnie dłonie… Po jakimś czasie zaczęłyśmy rozmawiać.
I tak nie wiadomo kiedy minął czas wizyt.

Następnego dnia pełne entuzjazmu z możliwości spotkania czas upłynął nam jeszcze szybciej przepełniony mieszanką uczuć od radości przez bezradność, złość, smutek…”

 

Spacer po plaży – Arklow, 1 listopada 2015

 

„Kochanej Babci” „Marta Darek i Monika z Rodziną”

Pogrzeb

Dzisiaj zmarła babcia Marty – „To moja ostatnia babcia”

Dzisiaj, 21 czerwca 2018 roku o godzinie 14-ej zmarła babcia Marty.
Zmarła w domu w Polsce, dożywszy sędziwego wieku 101 lat.
Do 102 lat zabrakło 2 miesięcy.

Marta dowiedziała się o tym od siostry w rozmowie telefonicznej.
Obie siostry milczały i nie wiedziały co powiedzieć…
To była bardzo lubiana babcia…
Obie siostry dużo jej zawdzięczają…

Marta poprosiła, aby w jej imieniu kupić znicz i postawić na grobie babci…

„To moja ostatnia babcia…”

 

Rodzina Marty, ze względu na gromadzenie środków finansowych ogranicza loty do Irlandii

Do najważniejszych działań rodziny Marty należy dbanie o dobrą kondycję psychiczną Marty i walka o przywrócenie sprawiedliwości dla Marty – o WOLNOŚĆ.
Przez te dwa lata rodzina starała się te dwa cele równoważyć.

W założonych działaniach były comiesięczne wizyty u Marty.
Najczęściej dwie osoby leciały z Polski na widzenie do Marty.
Najczęściej była to siostra i mama.
Zdarzały się też wyjazdy jednoosobowe, ale też i trzyosobowe.
Pomimo przeciwności, najczęściej co miesiąc, ktoś z Polski, z rodziny, odwiedzał Martę.
Różne przeciwności nie spowodowały zmiany wizyt.
Podczas jednej wizyty w Irlandii siostra Marty złamała nogę.
Na widzenie do Marty skakała na jednej nodze, bo nie było czasu na szpital.
Nie było czasu – był wybór: albo widzenie z Martą albo szpital.
Po widzeniu drugi wybór: albo szpital albo samolot do Polski.
Decyzja była prosta: skacząc na jednej nodze na widzenie do Marty, później na jednej nodze do samolotu i już w Polsce – prosto z samolotu do szpitala i noga w gips – złamanie z przemieszczeniem.
Odpadł przynajmniej jeden zaplanowany następny przylot do Marty.
Mama Marty, przed zaplanowanym jednym z przylotów do Marty również bardzo poważnie złamała sobie nogę.
Na pewien czas nie mogła przylatywać do córki, później przylatywała z kulą.
Jedna z osób z rodziny na dwa tygodnie przed zaplanowanym przylotem, doznała obrażeń w wypadku samochodowym (uderzenie z tyłu, samochodu w samochód – efekt: szyja w kołnierzu usztywniającym). Na czas pobytu u Marty, kołnierz został zdjęty i został w Polsce.
Rodzina pokonała różne przeciwności, ale regularnie ktoś był u Marty.
Dzisiaj rodzina gromadzi fundusze finansowe i musi nimi odpowiednio gospodarować.
Obecnie potrzebne są bardzo duże środki.
Bardzo duże środki, aby doprowadzić walkę prawną o wolność dla Marty do szczęśliwego zakończenia.

W związku z tym rodzina podjęła trudną decyzję, aby ograniczyć kosztowne wizyty u Marty w Irlandii.
Rodzina miała chęć zrobić Marcie niespodziankę i przylecieć w jej urodziny.
Niestety postanowiono zrezygnować z tego planu.

Obecnie rodzina prowadzi szeroko zakrojone konsultacje.
Do końca czerwca rodzina musi być pewna co do dalszych działań odnośnie Marty.
Wtedy planowany jest przylot do Irlandii i spotkanie z nowym adwokatem Marty – Frankiem Gearty, z którym współpraca układa się bardzo dobrze.

Bardzo serdecznie dziękujemy PRAWDZIWYM PRZYJACIOŁOM Marty z Irlandii, którzy w miarę możliwości, starają się dwa razy w tygodniu odwiedzać Martę w więzieniu.

Czy Marta, aby zmniejszyć koszty ponoszone przez rodzinę z Polski, zdecyduje się na odsiadywanie kary pozbawienia wolności w Polsce?
Czy zechce zmienić bardzo dobre warunki w więzieniu w Dochas Centre w Dublinie, na gorsze warunki w więzieniu w Polsce, ale bliżej rodziny?
…czas pokaże…