Prima aprilis Marty

W niedzielę Marta zadzwoniła do siostry. W trakcie rozmowy siostra mówi, ze zobaczą się za 2 tygodnie.
Marta na to: „A co byś powiedziała jakbyśmy spotkały się za 2 dni?”
– „Jak To?”- pyta siostra.
Marta: „Prokurator wycofał oskarżenie i wychodzę na wolność”.
Zaskoczona siostra uwierzyła, bo i chciałaby takiego scenariusza.
(W poprzednich latach Marta potrafiła nabierać siostrę np., że jest w ciąży)

Tego samego dnia Marta zadzwoniła też do mamy.
Również mamę udało jej się nabrać.

Dlaczego rodzina tak łatwo wierzy w takie słowa.
Było by to spełnienie ich marzeń. Może nawet nie całkiem takie nierealne.
Obecnie Sąd Najwyższy w Irlandii analizuje sprawę Marty pod kątem, czy nie jest to POMYŁKA SĄDOWA.

Czy słowa te pozostaną tylko primaaprilisowym żartem Marty?
W każdym razie w ten niedzielny, mocno deszczowy dzień w Polsce, po telefonie Marty, mamie i siostrze nie trzeba już było kawy.

Udostępnij:

Lepszy piątek Marty – siostra przyleci zgodnie z wcześniejszym planem

Piątek był już dla Marty lepszym dniem.
Odwiedziło ją dwoje przyjaciół. Ocenili, że Marta jest w lepszym stanie niż ostatnio.

Tego dnia Marcie doręczono też 6 listów. Otrzymała listy od: Renaty (2), Katarzyny, Genowefy, Joanny, Macieja. Listy te bardzo ucieszyły Martę.
Nie zmienia to faktu, że listy były długo przetrzymywane przez funkcjonariuszy więzienia. (W związku z dużymi opóźnieniami w korespondencji do Marty i od Marty, niedługo na stronach zaczniemy umieszczać informacje o bieżącej korespondencji i na bieżąco będziemy aktualizować)

Marta tego dnia odzyskała też czarną bluzę, która wcześniej została jej skradziona w więzieniu. Jeden z przyjaciół specjalnie kupił jej tą bluzę.
Marta zobaczyła, że jedna z więźniarek chodzi w tej bluzie. Zapytała więc czy jest to jej bluza? Więźniarka odpowiedziała że nie. Ustaliły jak to się stało, że ta bluza trafiła do tej osoby. Bez problemu oddała bluzę Marcie. Powiedziała, że nie chciałaby chodzić w nie swoich rzeczach.
Marta bardzo się ucieszyła z odzyskania swojej bluzy.

Marta stanęła też w obronie młodej Polki, która trafiła do więzienia. Jest gnębiona i wyśmiewana przez inne więźniarki. Ukradziono też jej płyn do prania. Marta rozładowała sytuację, a młodej Polce dała swój płyn do prania. Stanęła też w obronie młodej Polki i poprosiła inne więźniarki, aby jej nie gnębiły.

Wydaje się, że mocny „dołek” Marty został lekko załagodzony.
Marta powiedziała, że sobie poradzi. Poprosiła siostrę, aby teraz nie przylatywała specjalnie do Irlandii.
Siostra przyleci za dwa tygodnie, a Marta…już odlicza dni do tego spotkania

 

Udostępnij:

Czy naprawdę się czepiamy?

Niektórzy twierdzą, że jako rodzina Marty czepiamy się wszystkiego. Że to niemożliwe, aby Marta była gorzej traktowana.
Prosimy o ocenę ostatniego przykładu.

Marta narysowała portret siostry i przekazała do wysłania. Dobrała dużą kopertę, jaką dostała od siostry. Największą jaką miała – 35x25cm.Koperta
Rysunek Marty miał wymiary 42x28cm.
Nie mieścił się do koperty. W związku z tym Marta zgięła delikatnie w dwóch miejscach po bokach, aby zgięcia nie wyszły na twarzy. Po dwóch zgięciach rysunek miał wymiary 24x28cm i bez problemu mieścił się w kopercie.

A w jakim stanie rysunek dotarł do siostry?
Potężna koperta i rysunek zgięty w „kosteczkę” do wymiaru 12×17,5cm. (do 1/4 powierzchni koperty)

portret złożony

Całość z kopertą została zgięta na pół i sklejona kawałkami taśmy klejącej.
Siostra po otwarciu tak dużej koperty szukała co jeszcze miałoby być w tej kopercie. Nie mogła uwierzyć, że taka duża koperta i drobna „kosteczka”.
Pierwsze pytanie, które zadała Marcie dotyczyło tego co było w tej przesyłce.
Okazało się, ze Marta wysłała tylko rysunek.
Funkcjonariusz więzienny wykonał sporo pracy. Zgiąć taki duży rysunek w tak drobną kosteczkę.

Drobna sprawa?
Owszem.
Ale takie drobne złośliwości, uszczypliwości, „kopnięcia pod stołem”, świadczą o tym, jak traktowana jest Marta i jej rodzina przez funkcjonariuszy więziennych w Dochas Centre w Dublinie.

Udostępnij:

Dziękujemy Pani Wicekonsul Wydziału Konsularnego Ambasady RP w Dublinie

Bardzo serdecznie dziękujemy Pani Wicekonsul Wydziału Konsularnego Ambasady RP w Dublinie – Pani Patrycji Grocheckiej.
Bardzo dziękujemy za dotychczasowe zaangażowanie w sprawie Marty oraz zaplanowanie odwiedzin w zakładzie karnym w Dochas Centre.
Żeby Pani Wicekonsul mogła przyjść do więzienia, Marta musiała osobiście zwrócić się do Konsulatu. Marta we wtorek, 27-ego marca, napisała list i przekazała do wysłania do Polskiej Ambasady w Dublinie. Marta poprosiła o bardzo pilne spotkanie.
W tych trudnych dla Marty chwilach takie spotkanie na pewno będzie bardzo potrzebne.

Pani Wicekonsul jako pracownik Polskiej Ambasady może bez problemów odwiedzić Martę w więzieniu (podobnie jak adwokat).

Czy Marta w czasie spotkania oficjalnie przekaże wszystkie swoje uwagi?
Czy powie o wszystkich przejawach dyskryminacji, jakich doświadcza w więzieniu w Dochas Centre w Dublinie?

Udostępnij:

Dziękujemy osobom z Irlandii za chęć odwiedzenia Marty

W związku z wpisem rodziny o pilnej potrzebie wizyty u Marty, otrzymaliśmy informacje o chęci odwiedzin od osób w Irlandii.
Bardzo dziękujemy za szczere przejęcie się stanem Marty i chęć pomocy.
Jednak biurokratyczny system irlandzki nie przewiduje szczególnych sytuacji i wizyt.
Marta może mieć dwie wizyty w tygodniu. Ale odwiedzić mogą ją tylko osoby wcześniej wpisane na listę osób do odwiedzin.
Wpisywanie na listę osób, czy zmiany tych osób, mogą odbywać się raz w miesiącu, i jak wszystko co dotyczy Marty w więzieniu, odbywa się z opóźnieniami i wielkimi problemami.
Na liście tej są członkowie rodziny, jak i przyjaciele, czy znajomi Marty.
Obecnie na liście Marta ma wpisanych 8 czy 9 osób.
Jeżeli ktoś np. wyjechał do Polski i nie będzie przyjeżdżał do Marty, Marta zastępuje wtedy tą osobę kimś innym, kto chce odwiedzać Martę (niedawno wróciła do Polski bardzo bliska przyjaciółka Marty).

Dalej, jeżeli ktoś, kto znajduje się na liście i chce przyjść do Marty na widzenie, musi wcześniej się „zabookować” minimum 2 dni przed wizytą. Może to zrobić osobiście przy okienku więzienia (w wyznaczonych godzinach:10-12 i 14-16) lub przez telefon (w tych samych godzinach, ale i tak bardzo rzadko ktokolwiek odbiera telefony) lub też przez internet.

We wtorek nie ma odwiedzin w więzieniu.
W związku z tym, ze Marcie przysługują dwie wizyty w tygodniu, osoby z listy Marty konsultują między sobą, kto kiedy przyjdzie.
Wykorzystanie dwóch wizyt w tygodniu powoduje, że w danym tygodniu nikt już do Marty nie może przyjść.

Na ten tydzień wpisane są już wizyty przyjaciół u Marty w piątek i w niedzielę.
Szczególnie ważna będzie wizyta w piątek.
Jeżeli stan psychiczny i emocjonalny Marty się nie poprawi, rodzina z Polski bierze pod uwagę potrzebę pilnego, nie planowanego, dodatkowego, przylotu do Irlandii w sobotę. Szykuje się już siostra i ewentualnie mama Marty.
Jeżeli przylatuje rodzina z Polski, przysługuje jej wizyta „Specjalna” (też trzeba wcześniej zgłaszać). Wizyta „Specjalna” rodziny z Polski powoduje, że w danym tygodniu nikt już do Marty nie może przyjść (wizyta „Specjalna” anuluje 2 wizyty w tygodniu)

Dbanie o odpowiedni stan psychiczny i emocjonalny Marty jest priorytetem działań rodziny na rzecz Marty.
Dziękujemy za wszelką pomoc.

Udostępnij:

Marta nie radzi sobie psychicznie – rodzina prosi przyjaciół Marty z Irlandii o jak najszybszą wizytę

Marta nie radzi sobie jednak psychicznie po 26 marca.
W rozmowie z rodziną przez telefon Marta jest przygnębiona. Słychać, że nie jest sobą. Przyznała się, że często płacze. Nie może spać. Rozmawia z Csabą. Czuje, jakby Csaba był obok.
Jest rozdrażniona. Jeszcze jakaś młoda funkcjonariuszka śmieje się z niej, jak nalewa sobie 4 butelki wody.
Dodatkowo jest dwutygodniowa przerwa w zajęciach szkoły.
Wszystko w więzieniu ją denerwuje.
Obarcza siebie nadmierną winą za wypadek.
Obarcza siebie winą, że tyle problemów sprawia swojej rodzinie.
Tak wpłynęła na Martę piąta rocznica śmierci Csaby.

Rodzinie i przyjaciołom umknęła ta data. Na wolności mają swoje rodziny, troski, problemy. Tempo życia jest ogromne. Brakuje czasu.
Marta ma…czas i daty.
I liczy…albo odlicza.
To radosne odliczanie, to ile jeszcze dni zostało do przylotu siostry czy mamy.
Ile jeszcze dni do wizyty przyjaciół.
Ale są i smutne wyliczenia: ile dni minęło od…tragicznego wypadku.

Siostra przyleci z Polski w odwiedziny do Marty dopiero w kwietniu.
Rodzina prosi więc przyjaciół Marty w Irlandii o jak najszybszą wizytę u Marty i wsparcie jej na duchu.
Jeżeli nikt nie będzie mógł przyjść do Marty wcześniej, to przyjaciółka Marty będzie u niej w piątek.
Czy pół godziny widzenia wystarczy, aby doprowadzić Martę do w miarę normalnego stanu?

Rodzina na przyszłość będzie jakoś musiała przygotowywać się na następne rocznice 26 marca.
Życia młodemu człowiekowi, który utonął pięć lat temu już nie zwrócimy.
Dzisiaj walczymy o drugą ofiarę tego wypadku.
Tą, która przeżyła.
I będzie do końca życia żyć z pamięcią o 26 marca 2013 roku.

Udostępnij:

Spotkanie „life’ów” z Acting Chief Officer Kelleher

W czwartek o godzinie 14 miało miejsce spotkanie „life’ów” z więzienia w Dochas Centre w Dublinie (8 kobiet) z Acting Chief Officer – Panią Kelleher.
Spotkanie odbyło się w małej salce w której odprawiane są msze św.
Więźniarki poinformowano, że od 1 kwietnia, można będzie im przekazywać po 6 kosmetyków miesięcznie.
Pytano też o jakieś problemy i prośby.
8 kobiet odsiadujących w Dochas Centre poprosiło o dodatkowe 2 telefony w tygodniu.
Marta poruszyła to, że straciła sens chodzenia do szkoły i wykonywania różnych rzeczy. Wykonywała różne przedmioty z myślą o innych, a nie może ich przekazywać najbliższym.
Pani Kelleher była tym zaskoczona. Nic nie wiedziała o jakimś zakazie dotyczącym Marty. Wtedy wtrąciła się obecna funkcjonariuszka więzienna i powiedziała, że ona później wszystko wyjaśni Pani Kelleher.
Ale co wyjaśni?
Że w więzieniu nie ma żadnych zastrzeżeń do Marty, a wszystkie zakazy są wymysłem Pani Gubernator?
Pani Gubernator poprzez Martę proponowała „układ” siostrze Marty: Marta będzie mogła przekazywać wszystko, o ile siostra nie będzie tego upubliczniać w internecie.
Siostra Marty nie zgadza się na żadne takie warunki i żądania takie uważa za bezpodstawne i bezprawne.
Czy funkcjonariuszka przekaże to Pani Kelleher?

Spotkanie z więźniarkami trwało pół godziny.
Podobne spotkania mają odbywać się co miesiąc lub co 2 miesiące.
Pani Kelleher powiedziała Marcie, że po następnym spotkaniu z „life’ami” porozmawia też z Martą na osobności.

Bardzo dziękujemy Pani Acting Chief Officer Kelleher za życzliwe zainteresowanie się problemami więźniarek w Dochas Centre w Dublinie i za obietnicę cyklicznych spotkań.

(Nie podajemy imienia Pani Kelleher, bo nie znamy. Możliwe, że to Pani Patricia Kelleher. Jak tylko poznamy imię to uzupełnimy wpis.
To Pani Kelleher udzieliła Marcie ponownego pozwolenia na e-papierosa)

Udostępnij:

Jeden z trudniejszych dni Marty – dzisiaj piąta rocznica śmierci Csaby

Dzisiaj Marta zadzwoniła do siostry wcześniej niż zwykle. Siostra zorientowała się po głosie, że coś jest nie tak. Ale Marta nie chciała powiedzieć o co chodzi.
Dopiero w wieczornym telefonie Marta wyjawiła powód dzisiejszego braku nastroju. Dzisiaj jest równo piąta rocznica śmierci Csaby.

Marta już w nocy nie mogła spać. Tylko zaczęła się północ i od razu uświadomiła sobie, że to właśnie w tej chwili mija równo pięć lat.

Marta codziennie myśli o Csabie. Nie może pogodzić się z tym, że On nie żyje.
Czasami nawet ma niejako do niego pretensje, ze zmarł i zostawił ją samą z odpowiedzialnością za ten wypadek.

Dzisiaj Marta odczuwała w jakiś szczególny sposób obecność Csaby. Jakby z nią był i rozmawiał, coś do niej mówił, ona coś mówiła do niego. Trudny dzień…

Dobrze, że akurat dzisiaj dostarczono Marcie listy od siostry i mamy. Podniosły ją na duchu. Kilka dni temu Marta otrzymała też kartkę świąteczną od siostry mamy. Wsparcie rodziny i przyjaciół jest szczególnie cenne w takich chwilach.

 

Udostępnij:

Jest ponowne pozwolenie na e-papierosa, to teraz… e-papierosa nie można znaleźć na recepcji więzienia

Marta może już mieć e-papierosa.
Ponownie.
Okazuje się, że Marta wcześniej miała e-papierosa.
Marta najpierw pyta się o pozwolenie, a później dopiero prosi przyjaciół o przyniesienie jej tego, na co uzyskała pozwolenie.
Tak było z poprzednim e-papierosem. Marta uzyskała pozwolenie i jeden z przyjaciół przyniósł jej do więzienia. Marta używała go przez jakiś czas.
Ale…
Podczas jednego przeszukania celi Marty, przyjrzano się przewodowi do e-papierosa. Konkretnie…końcówce.
Uznano, że jest to końcówka do telefonu komórkowego i Marta musi gdzieś mieć w więzieniu telefon komórkowy.
Marta to ma „szczęście” do „poszlakowych oskarżeń”, nie popartych żadnymi dowodami.
Wobec tego Marcie zabrano przewód elektryczny, z końcówką taką samą jak do telefonu komórkowego. E-papieros, „elektryk”, bez przewodu stał się bezużyteczny.
Marta poprosiła więc przyjaciół o innego e-papierosa, koniecznie z inną końcówką, nie przypominającą końcówki do telefonu komórkowego.

Jeden z przyjaciół specjalnie kupił takiego e-papierosa i 8 marca przyniósł Marcie do więzienia. Dobrze, że pokwitował przekazanie.
I wtedy Marcie nie przekazano tego e-papierosa, tylko miała ponownie starać się o pozwolenie Pani Gubernator, a Pani Gubernator nie miała czasu dla Marty.
Obecnie Marta poszła do Pani Gubernator, trafiła na kogo innego i otrzymała pozwolenie na e-papierosa.
Poszła więc po odbiór e-papierosa na recepcję więzienia i tutaj funkcjonariuszka więzienia, nie mogła go znaleźć.
Marta spokojnie czeka, aż recepcja więzienia odnajdzie gdzieś przekazanego jej przez przyjaciela e-papierosa.

Drobna sprawa? Oczywiście.
Ale na każdym kroku utrudnienia, „schody”, przykrości, upokorzenia.
Dobrze, że Marta to spokojnie znosi. Jak brakuje jej cierpliwości, to rodzina ją uspokaja.

Do tej pory Marta nie otrzymała też kosmetyków przywiezionych jej przez siostrę na początku grudnia zeszłego roku. (Inne więźniarki z dożywotnimi wyrokami, „lif-y”, już mogą otrzymywać kosmetyki i bez problemu je dostają)

Inni mogą i mają…Marta – nie.

Udostępnij:

Marta śpiewa w chórze – dzień Św. Patryka w Dochas Centre

W środę, 21-ego marca w Dochas Centre zorganizowano specjalny występ z okazji dnia św. Patryka.
Dla więźniarek Dochas Centre, na sali gimnastycznej, na siłowni, („na gym-ie”) wystąpił specjalnie artysta. „Jakiś teatrzyk przedstawił” (wypowiedź Marty).
Wystąpiły też więźniarki.
Dziesięcioosobowy chór złożony w więźniarek śpiewał piosenki irlandzkie dla pozostałych osadzonych. Marta znalazła się w tym chórze i śpiewała razem z pozostałymi więźniarkami.
Specjalnie na ten występ Marta pomalowała powieki w kolorze flagi irlandzkiej. Rzęsy pomalowała na zielono.
Martę poczęstowano też kawą i batonikiem.

Z tego jak Marta się pomalowała, jej rodzina wyciąga wnioski, że Marta nie ma urazu do Irlandii.
Marta ma uraz i żal do systemu irlandzkiego i niektórych osób w Irlandii, które doprowadziły do tak rażącego wyroku w sprawie wypadku samochodowego.

Udostępnij: