Przekazanie części rzeczy Marcie

W czwartek siostra Marty podała Marcie różne rzeczy, które przywiozła z Polski.
Niespotykane, ale część z tych rzeczy została przekazana Marcie już w sobotę rano!
Z rzeczy podanych przez siostrę nie przekazano Marcie podpasek, płyt CD i DVD, kosmetyków i ręczników.

Niedawno, po 2 tygodniach przekazano Marcie rzeczy przyniesione przez jednego z przyjaciół: szczotkę zmiotkę i szczotkę do toalety.
Najpierw nie chciano Marcie tego przekazać, twierdząc, że takie szczotki są na wyposażeniu celi.
Ale w celi Marty nie było i nie ma.
Wreszcie przekazano je Marcie.
Razem z różańcem (nie wiemy od kogo).

Dalej nie przekazano Marcie rzeczy, co do których wstawiliśmy liczniki na strony.
W okienku, w którym przyjmowane są rzeczy mają już powoli dość pytań od rodziny i przyjaciół kiedy zostaną Marcie dostarczone przekazane wcześniej rzeczy.
Osoby te nie są niczemu winne. Przyjmują tylko rzeczy zarówno dla damskiego więzienia Dochas Centre, jak i męskiego Mountjoy Prison.
Zaskoczony niedostarczeniem rzeczy Marcie, jeden z funkcjonariuszy dosadnie ocenił swoich współpracowników: „F… staff”.

Wszyscy, którzy przychodzą do Marty w odwiedziny, pytają się i będą pytać dalej o rzeczy wcześniej przyniesione.

Liczniki biją dalej…
Funkcjonariusze więzienia w Dochas Centre idą na rekord…
(tylko rekord czego?)

Udostępnij:

Z ostatniej chwili – RAŻĄCA zaoczna DEGRADACJA Marty

Niedawno podawaliśmy poziomy więźniarek w więzieniu w Dochas Centre w Dublinie. Pisaliśmy, że Marta ma najwyższy poziom.
Strony nasze są obserwowane przez funkcjonariuszy więzienia.
Ktoś postanowił nagle zmienić poziom Marty i dalej upokarzać Martę, jej rodzinę i przyjaciół.
Dzisiaj Marta sprawdzając zabookowanie wizyt siostry, dowiedziała się, że jej poziom został zmniejszony z Najwyższego na Standardowy.
Nie podano żadnych przyczyn, nie poinformowano o tym Marty.
Nic się takiego nie zadziało, Marta nic nie zrobiła.
Podobno stało się to za to, jakoby Marta wyszła w klapkach prysznicowych na „yard” (spacerniak). Marta nie pamięta jakoby coś takiego miało miejsce.

Degradacja poziomu Marty miałaby swoje przełożenie na wszystkie przywileje: zmniejszenie wpłat o 4 euro tygodniowo, ale ważniejszą są inne rzeczy – tylko 1 półgodzinna  wizyta i tylko jeden telefon dziennie.

Czy jest to dalszy ciąg upokarzania Marty, jej rodziny i przyjaciół?
Czy jest to pokazywanie, że jak Polacy będą nam podskakiwać, wypisywać różne rzeczy w internecie, to my Irlandczycy znajdziemy sposób na dalsze przykrości dla Marty?

Spawa Marty wywołuje głębokie poruszenie w Polsce. W opinii większości Polaków w Polsce Marta doznaje rażącej niesprawiedliwości.
Społeczeństwo irlandzkie jest bardziej podzielone w opiniach.
Jednostronne przedstawianie sprawy Marty w mediach przez kilka lat zrobiło swoje.
Gorzej, że dzisiaj, wszelkie działania wobec Marty, również te niehumanitarne, wydają się mieć akceptację społeczeństwa irlandzkiego. Bo przecież dla nich Marta to Killer, Ice Queen Killer.

Ostatnio dowiedzieliśmy się, że do więzienia do Marty nie wpuszczono Pani Konsul, bo wcześniej gdzieś się nie wpisała. Specjalnie przyjechała do więzienia, ale nie została wpuszczona do Marty. Przyjechała na Interwencję na wniosek polskiej obywatelki.

Po upublicznieniu sprawy Marty, dostawaliśmy sygnały od Polaków w Irlandii o chęci zorganizowania demonstracji w sprawie Marty. Staraliśmy się uspokajać, wyciszać emocje.

Są sytuacje, gdy zaczynamy mieć wątpliwości w sensowność spokojnego czekania na Sprawiedliwość, Rozum i Człowieczeństwo w Irlandii.
Ale co możemy zrobić?
Dopóki medycyna nie znajdzie lekarstwa na Głupotę, Bezduszność i Upór, dalej postaramy się pozostać tacy sami:
Cenić Dobro, Piętnować Niesprawiedliwość.

Marta pozostań sobą, choćby inni się coraz bardziej upadlali.

 

Udostępnij:

Trudna noc Marty – „tumiwisizm” funkcjonariuszy czy celowe upokarzanie?

Często to co się dzieje wokół Marty, powoduje, że się zastanawiamy: pisać czy nie pisać o tym?
Sytuacje są różne. Jesteśmy nimi mniej lub bardziej zbulwersowani.
Dodatkowo śledzi nasze strony internetowe jedna z irlandzkich gazet i cytuje nasze wpisy nasączając irlandzkim jadem. Po tych artykułach Marta później ma jakieś komplikacje w bonusie.
Czy mamy przestać pisać?
Czy Marta będzie miała przez to lepiej w więzieniu? Raczej nie.

Ale czy możemy milczeć?

Temat jest drażliwy, a zarazem poruszający.
W piątek Marta poprosiła o podpaski i papier toaletowy (o podpaski i papier toaletowy trzeba prosić i są przynoszone)
Zgłosiła i czekała. Obiecano jej, ze zostaną przyniesione.
Później wszystkie więźniarki zostały zamknięte. Marcie nic nie przyniesiono.

Jak wyglądała noc Marty?
Upokarzająco.
Wydaje się, że Irlandia to w miarę cywilizowany kraj w Europie. Wydaje się.
Czy rzeczywiście?
Kraj jest na tyle cywilizowany na ile cywilizowani są jego obywatele.

Marta musiała przetrwać całą noc…z ręcznikiem. Bez podpasek i papieru toaletowego.
Małym pocieszeniem jest to, że ręcznik był duży.
Dopiero na drugi dzień przyniesiono Marcie papier toaletowy.
Rano, jedna ze współwięźniarek dała Marcie swoje podpaski. Dziękujemy bardzo.
Funkcjonariusze poza papierem toaletowym nic nie przynieśli.

Czy takie sytuacje powinny się zdarzać w cywilizowanym kraju?

Jak myślisz z jakiego powodu tak się stało? Wybierz i zagłosuj (możesz wybrać jedną odpowiedź lub wpisać krótką, własną)

IRLANDIO!
Jak nie potrafisz zapewnić jakiegoś minimum socjalnego polskiej obywatelce – to ją WYPUŚĆ na wolność!

Udostępnij:

Kolejna osoba upomina się o pracę Marty w bibliotece – dziękujemy

W środę osoba odpowiedzialna za biblioteki (nie mamy dostatecznych informacji aby podać stanowisko) w więzieniu w Dochas Centre i w męskim więzieniu – Mountjoy Prison) zauważyła, że od jakiegoś czasu Marta nie pracuje w bibliotece.
Poprosiła o  odpowiedź panią Gubernator Mary O’Connor.
Pani Gubernator stwierdziła, że nic o tym nie wie.
Czy rzeczywiście?
Pani  Gubernator zapytała Martę.
Marta powiedziała, że nie zna przyczyn dlaczego nie pracuje w bibliotece.
Po prostu jedna z funkcjonariuszek odebrała jej klucz od biblioteki i powiedziała tylko, że już tam nie pracuje.
Funkcjonariuszka ta raczej nie lubi obcokrajowców.

Jest to miłe, że kolejna osoba zauważa brak Marty w bibliotece i upomina się o Martę.
Do tej pory o Martę upominały się tylko więźniarki, a szczególnie osoba współpracująca z Martą w bibliotece.
Teraz pytanie o Martę padło z innej strony.
Marta określa nawet tą osobę jako właściciela bibliotek i osobę odpowiedzialną za biblioteki i za ich zaopatrzenie. Nie możemy tego potwierdzić, ale możemy podziękować.

Bardzo serdecznie dziękujemy!
Osoby, które bliżej poznają Martę, przekonują się jaką jest wartościową osobą.

Udostępnij:

Marta dziękuje za list od Pani Aurelii

Marta jest wdzięczna za wszystkie listy, które otrzymuje. Podnoszą ją one na duchu, dodają nadziei, pomagają przetrwać trudne chwile.
Wszystkie listy są cenne. Za wszystkie Marta jest bardzo wdzięczna.
Niektóre listy, trafiają swoją treścią i czasem dostarczenia w najbardziej odpowiedni moment.
Tak się stało z listem od Pani Aurelii. List został wysłany do Marty 29-ego marca, Marta otrzymała go 8-ego kwietnia (w niedzielę).
Od razu chciała za niego gorąco podziękować – temu poświęcona była cała rozmowa telefoniczna z rodziną.

Marta bardzo serdecznie dziękuje.
Czuła, że list jest pisany od serca.
List „dał jej uśmiech na twarzy”.

Marta powiedziała, że ten list wyjątkowo dobrze się jej czytało.
A pani Aurelia tak się przejęła sprawą Marty, że napisała pierwszy list od 20 lat.

Bardzo dziękujemy.
Bardzo dziękujemy szczerym, wrażliwym osobom za wsparcie.
Każda forma pomocy jest bardzo cenna i ma swoją wyjątkową wartość.

Marta od razu odpisała, a dzisiaj dała list do wysłania.
Obecnie Marta informuje codziennie rodzinę o każdej korespondencji i poinformuje też jeżeli cokolwiek z rzeczy przyniesionych przez bliskich zostanie jej dostarczone.

Udostępnij:

Lepszy piątek Marty – siostra przyleci zgodnie z wcześniejszym planem

Piątek był już dla Marty lepszym dniem.
Odwiedziło ją dwoje przyjaciół. Ocenili, że Marta jest w lepszym stanie niż ostatnio.

Tego dnia Marcie doręczono też 6 listów. Otrzymała listy od: Renaty (2), Katarzyny, Genowefy, Joanny, Macieja. Listy te bardzo ucieszyły Martę.
Nie zmienia to faktu, że listy były długo przetrzymywane przez funkcjonariuszy więzienia. (W związku z dużymi opóźnieniami w korespondencji do Marty i od Marty, niedługo na stronach zaczniemy umieszczać informacje o bieżącej korespondencji i na bieżąco będziemy aktualizować)

Marta tego dnia odzyskała też czarną bluzę, która wcześniej została jej skradziona w więzieniu. Jeden z przyjaciół specjalnie kupił jej tą bluzę.
Marta zobaczyła, że jedna z więźniarek chodzi w tej bluzie. Zapytała więc czy jest to jej bluza? Więźniarka odpowiedziała że nie. Ustaliły jak to się stało, że ta bluza trafiła do tej osoby. Bez problemu oddała bluzę Marcie. Powiedziała, że nie chciałaby chodzić w nie swoich rzeczach.
Marta bardzo się ucieszyła z odzyskania swojej bluzy.

Marta stanęła też w obronie młodej Polki, która trafiła do więzienia. Jest gnębiona i wyśmiewana przez inne więźniarki. Ukradziono też jej płyn do prania. Marta rozładowała sytuację, a młodej Polce dała swój płyn do prania. Stanęła też w obronie młodej Polki i poprosiła inne więźniarki, aby jej nie gnębiły.

Wydaje się, że mocny „dołek” Marty został lekko załagodzony.
Marta powiedziała, że sobie poradzi. Poprosiła siostrę, aby teraz nie przylatywała specjalnie do Irlandii.
Siostra przyleci za dwa tygodnie, a Marta…już odlicza dni do tego spotkania

 

Udostępnij:

Dziękujemy osobom z Irlandii za chęć odwiedzenia Marty

W związku z wpisem rodziny o pilnej potrzebie wizyty u Marty, otrzymaliśmy informacje o chęci odwiedzin od osób w Irlandii.
Bardzo dziękujemy za szczere przejęcie się stanem Marty i chęć pomocy.
Jednak biurokratyczny system irlandzki nie przewiduje szczególnych sytuacji i wizyt.
Marta może mieć dwie wizyty w tygodniu. Ale odwiedzić mogą ją tylko osoby wcześniej wpisane na listę osób do odwiedzin.
Wpisywanie na listę osób, czy zmiany tych osób, mogą odbywać się raz w miesiącu, i jak wszystko co dotyczy Marty w więzieniu, odbywa się z opóźnieniami i wielkimi problemami.
Na liście tej są członkowie rodziny, jak i przyjaciele, czy znajomi Marty.
Obecnie na liście Marta ma wpisanych 8 czy 9 osób.
Jeżeli ktoś np. wyjechał do Polski i nie będzie przyjeżdżał do Marty, Marta zastępuje wtedy tą osobę kimś innym, kto chce odwiedzać Martę (niedawno wróciła do Polski bardzo bliska przyjaciółka Marty).

Dalej, jeżeli ktoś, kto znajduje się na liście i chce przyjść do Marty na widzenie, musi wcześniej się „zabookować” minimum 2 dni przed wizytą. Może to zrobić osobiście przy okienku więzienia (w wyznaczonych godzinach:10-12 i 14-16) lub przez telefon (w tych samych godzinach, ale i tak bardzo rzadko ktokolwiek odbiera telefony) lub też przez internet.

We wtorek nie ma odwiedzin w więzieniu.
W związku z tym, ze Marcie przysługują dwie wizyty w tygodniu, osoby z listy Marty konsultują między sobą, kto kiedy przyjdzie.
Wykorzystanie dwóch wizyt w tygodniu powoduje, że w danym tygodniu nikt już do Marty nie może przyjść.

Na ten tydzień wpisane są już wizyty przyjaciół u Marty w piątek i w niedzielę.
Szczególnie ważna będzie wizyta w piątek.
Jeżeli stan psychiczny i emocjonalny Marty się nie poprawi, rodzina z Polski bierze pod uwagę potrzebę pilnego, nie planowanego, dodatkowego, przylotu do Irlandii w sobotę. Szykuje się już siostra i ewentualnie mama Marty.
Jeżeli przylatuje rodzina z Polski, przysługuje jej wizyta „Specjalna” (też trzeba wcześniej zgłaszać). Wizyta „Specjalna” rodziny z Polski powoduje, że w danym tygodniu nikt już do Marty nie może przyjść (wizyta „Specjalna” anuluje 2 wizyty w tygodniu)

Dbanie o odpowiedni stan psychiczny i emocjonalny Marty jest priorytetem działań rodziny na rzecz Marty.
Dziękujemy za wszelką pomoc.

Udostępnij:

Marta nie radzi sobie psychicznie – rodzina prosi przyjaciół Marty z Irlandii o jak najszybszą wizytę

Marta nie radzi sobie jednak psychicznie po 26 marca.
W rozmowie z rodziną przez telefon Marta jest przygnębiona. Słychać, że nie jest sobą. Przyznała się, że często płacze. Nie może spać. Rozmawia z Csabą. Czuje, jakby Csaba był obok.
Jest rozdrażniona. Jeszcze jakaś młoda funkcjonariuszka śmieje się z niej, jak nalewa sobie 4 butelki wody.
Dodatkowo jest dwutygodniowa przerwa w zajęciach szkoły.
Wszystko w więzieniu ją denerwuje.
Obarcza siebie nadmierną winą za wypadek.
Obarcza siebie winą, że tyle problemów sprawia swojej rodzinie.
Tak wpłynęła na Martę piąta rocznica śmierci Csaby.

Rodzinie i przyjaciołom umknęła ta data. Na wolności mają swoje rodziny, troski, problemy. Tempo życia jest ogromne. Brakuje czasu.
Marta ma…czas i daty.
I liczy…albo odlicza.
To radosne odliczanie, to ile jeszcze dni zostało do przylotu siostry czy mamy.
Ile jeszcze dni do wizyty przyjaciół.
Ale są i smutne wyliczenia: ile dni minęło od…tragicznego wypadku.

Siostra przyleci z Polski w odwiedziny do Marty dopiero w kwietniu.
Rodzina prosi więc przyjaciół Marty w Irlandii o jak najszybszą wizytę u Marty i wsparcie jej na duchu.
Jeżeli nikt nie będzie mógł przyjść do Marty wcześniej, to przyjaciółka Marty będzie u niej w piątek.
Czy pół godziny widzenia wystarczy, aby doprowadzić Martę do w miarę normalnego stanu?

Rodzina na przyszłość będzie jakoś musiała przygotowywać się na następne rocznice 26 marca.
Życia młodemu człowiekowi, który utonął pięć lat temu już nie zwrócimy.
Dzisiaj walczymy o drugą ofiarę tego wypadku.
Tą, która przeżyła.
I będzie do końca życia żyć z pamięcią o 26 marca 2013 roku.

Udostępnij: